á
â
ă
ä
ç
č
ď
đ
é
ë
ě
í
î
ľ
ĺ
ň
ô
ő
ö
ŕ
ř
ş
š
ţ
ť
ů
ú
ű
ü
ý
ž
®
€
ß
Á
Â
Ă
Ä
Ç
Č
Ď
Đ
É
Ë
Ě
Í
Î
Ľ
Ĺ
Ň
Ô
Ő
Ö
Ŕ
Ř
Ş
Š
Ţ
Ť
Ů
Ú
Ű
Ü
Ý
Ž
©
§
µ
Wiec przeczytałem. I powiedzieć że uczucia mam mieszane to jak nic nie powiedzieć.
Ale od początku. Powieść zaczyna się - fenomenalnie. Wprowadza nam wątek tytułowego lorda , klimat sithów , ich bezwzględności i okrucieństwa. (...) James Luceno , autor książki naprawdę dobrze pisze sithowskie klimaty , a jego prozę czyta się dobrze pomimo wielu dygresji światotwórczych. Wiec 1/3 książki czytało się świetnie. Druga część wprowadza Palpatein’a , jak jeszcze nie wszedł na ciemną stronę - droga ta również jest opisywana jako istotna. Druga część zaczęła mnie trochę niepokoić - autor wprowadził masę polityki , senatu ( czyli tych elementów które rozwodziły ten świat niemożliwie przez trylogię Prequeli) i intryg politycznych które niestety - wydawały mi się naiwnie. Gdyż książka ma tłumaczyć jaki był plan Sithów w częściach 1,2,3 i na czym polegała ich „Zemsta”. Całość wydawała się strasznie naiwnym pisaniem wątku w którym niezniszczalni źli do szpiku kości czarodzieje mają na wszystko plan - co nijak mi nie pasuje do Star Wars - pogodnej pułkowej przygody z mnichami z super mocami walczących ze złymi mnichami z mocami. Jednak nie było to tak straszne jak część trzecia książki. Tu już nic mnie nie trzymało przyklęknięte , fabuła jakby zapomniała o relacji dwóch głównych lordów na rzecz durnego i niepotrzebnego uracjonalnienia wątków z prequeli - a to wiadomo jest niemożliwe. Wiec nie polecam Dartha Pleguisa. Jest po prostu przy długa , pretensjonalna na dłuższą metę wata do filmów. Co mnie osobiście smuci gdyż początek zapowiadała coś naprawdę epickiego.